Wszystkie wpisy
Strony WWW
Kamil Hajduk
12 min czytania

Ile kosztuje utrzymanie strony internetowej: za co płacisz poza fakturą wykonawcy

Wykres z dwoma słupkami: niski miętowy słupek pierwszego roku i kilkanaście razy wyższy niebieski słupek odnowienia

Przy typowej stronie firmowej utrzymanie to kilkaset złotych rocznie — ale kwota, którą zapłacisz w pierwszym roku, prawie nigdy nie jest kwotą, którą zapłacisz w drugim. To nie jest podstęp konkretnej firmy, tylko sposób, w jaki cała branża hostingowa buduje cenniki: pierwszy rok jest promocją, a odnowienie idzie po cenie regularnej, o której nikt nie mówi głośno.

Poniżej rozkładam to na czynniki pierwsze: co jest obowiązkowe, co jest opcjonalne, za co nie powinieneś płacić wcale i ile ta sama usługa kosztuje po zakończeniu promocji. Ceny są konkretne, z datą odczytu, żebyś mógł je sprawdzić sam.

Ile kosztuje utrzymanie strony internetowej w skali roku

Utrzymanie strony internetowej to trzy obowiązkowe pozycje: domena, hosting i certyfikat SSL. Po zakończeniu promocji pierwszego roku typowa strona firmowa kosztuje około 500–1 200 zł netto rocznie — z czego domena to blisko 180 zł, hosting od 300 zł w górę, a SSL około 30 zł. Wszystko powyżej tej kwoty to koszty opcjonalne, nie obowiązkowe.

Trzy rzeczy, za które zapłacisz na pewno

Domena to adres, pod którym stoi Twoja strona. Wynajmujesz go na rok, potem przedłużasz. Nie jest Twoją własnością na zawsze — jeśli nie przedłużysz, po okresie karencji wraca do puli i może ją zarejestrować ktokolwiek. To jedyna pozycja, przy której spóźnienie o miesiąc bywa nieodwracalne.

Hosting to miejsce na serwerze, w którym leżą pliki strony i baza danych. Cena zależy głównie od tego, ile stron chcesz na nim trzymać i jak dużego ruchu się spodziewasz. Dla strony firmowej z kilkunastoma podstronami najtańszy sensowny pakiet w zupełności wystarczy — nie potrzebujesz czterdziestu gigabajtów przestrzeni na dwadzieścia zdjęć.

Certyfikat SSL to kłódka w pasku adresu i szyfrowanie połączenia. Bez niego przeglądarka pokaże odwiedzającemu ostrzeżenie, a formularz kontaktowy przestaje być bezpieczny. I tu pierwsza niespodzianka: SSL nie jest wliczony w standardowe pakiety hostingu WordPress u wielu dostawców, mimo że wszyscy zakładają, że jest. To osobne kilkadziesiąt złotych rocznie.

Pułapka drugiego roku

Teraz konkret. Poniższe ceny odczytałem z cennika cyber_Folks 3 sierpnia 2026 roku, wartości netto. Podaję nazwę dostawcy, bo bez tego nie dałoby się tego sprawdzić — i dlatego, że to jeden z rozsądniejszych hostingów na polskim rynku, a mechanizm, który pokazuję, działa u konkurencji tak samo.

Domena .pl:

Pierwszy rokOdnowienie
9,90 zł179,00 zł / rok

To osiemnastokrotność. Nie promocja minus dziesięć procent — osiemnaście razy więcej.

Hosting WordPress:

PakietPierwszy rokOdnowienie
wp_START99 zł299 zł / rok
wp_RUN129 zł449 zł / rok
wp_SPRINT (oznaczony „BESTSELLER”)29 zł649 zł / rok
wp_JUMP299 zł999 zł / rok

Zwróć uwagę na trzeci wiersz. Pakiet reklamowany jako bestseller kosztuje w pierwszym roku dwadzieścia dziewięć złotych, czyli o 96% mniej niż w drugim. Jest tańszy niż pakiety słabsze od niego — właśnie dlatego, że to on ma przyciągnąć. Po dwunastu miesiącach ta sama usługa kosztuje sześćset czterdzieści dziewięć złotych.

Nic z tego nie jest nieuczciwe. Ceny regularne są podane na stronie, drobnym drukiem pod kalkulatorem, a informacja o okresie promocyjnym jest w regulaminie. Rzecz w tym, że kiedy wykonawca wpisuje Ci do wyceny „hosting: 29 zł/rok”, podaje prawdę — tylko przez rok.

Co z tym zrobić praktycznie: przy każdej ofercie pytaj o cenę odnowienia, nie o cenę startową. Jedno zdanie: „ile ta sama usługa kosztuje w drugim roku?”. Jeśli wykonawca nie wie, to znaczy, że sam liczył budżet z ceny promocyjnej — i Twój budżet też.

Za co NIE płacisz, choć część firm to policzy

WordPress jest darmowy. To oprogramowanie open source, na którym stoi mniej więcej co druga strona w internecie. Nie ma czegoś takiego jak licencja WordPressa. Jeśli widzisz na fakturze pozycję „licencja CMS” albo „opłata za system”, zapytaj, za co dokładnie płacisz — bo albo to autorski system tej firmy (co ma swoje konsekwencje, o których niżej), albo pozycja wzięta z sufitu.

Podstawowy motyw i większość wtyczek też są darmowe. Formularz kontaktowy, optymalizacja SEO, kopie zapasowe, cache — dla strony firmowej istnieją darmowe wersje, które w zupełności wystarczą. Płatne wersje mają sens przy konkretnych funkcjach, nie „dla bezpieczeństwa”.

Certyfikat SSL bywa darmowy. Let’s Encrypt to darmowy, powszechnie akceptowany certyfikat. Część dostawców udostępnia go w cenie hostingu, część tylko z płatnym dodatkiem, a część sprzedaje wyłącznie certyfikaty komercyjne. Warto sprawdzić przed wyborem hostingu, bo to różnica kilkudziesięciu złotych rocznie w nieskończoność.

Czy da się mieć stronę firmową za zero złotych

Częściowo tak — i warto wiedzieć, gdzie jest haczyk, zanim ktoś Ci to sprzeda jako oszczędność.

Kreatory stron w wersji darmowej dają subdomenę w rodzaju twojafirma.kreator.pl, zwykle z reklamami dostawcy i bez możliwości podpięcia własnej domeny. Dla bloga o hobby to w porządku. Dla firmy, która wysyła ten adres klientowi w ofercie, to sygnał, którego nie chcesz wysyłać — plus ryzyko, że dostawca zmieni zasady albo zamknie usługę, a Ty nie masz jak przenieść strony, bo nie ma czego przenieść poza treścią.

Za darmo realnie dostaniesz: oprogramowanie (WordPress), motyw i większość wtyczek, a u części dostawców również certyfikat SSL. Nie dostaniesz za darmo dwóch rzeczy, które decydują o tym, czy strona jest Twoja: własnej domeny i miejsca na serwerze. To jest to minimum kilkuset złotych rocznie, o którym mowa wyżej, i nie ma sensownego sposobu, żeby je obejść.

Osobna sprawa: darmowe bywa też najdroższe. Strona zrobiona samodzielnie w weekend kosztuje zero złotych i kilkanaście godzin, których nie poświęciłeś na prowadzenie firmy. To też jest cena, tylko płacona inną walutą.

Koszty, które pojawiają się tylko czasem

Wtyczki premium. Sklep z nietypowym procesem zamówienia, system rezerwacji, zaawansowany formularz z płatnością — to realne licencje, zwykle 200–600 zł rocznie za sztukę. Przy zwykłej stronie firmowej nie potrzebujesz żadnej.

Zdjęcia z licencją. Jeśli nie masz własnych i nie chcesz stocka za darmo, licencja komercyjna to koszt jednorazowy przy wdrożeniu, nie cykliczny.

Poczta firmowa na własnej domenie. Część hostingów daje skrzynki w cenie, część liczy osobno. Jeśli zależy Ci na współpracy z kalendarzem i dyskiem, osobna usługa pocztowa to zwykle kilkadziesiąt złotych miesięcznie za użytkownika.

Opieka techniczna. Aktualizacje WordPressa i wtyczek, kopie zapasowe, monitoring, drobne poprawki. Nie ma tu jednej ceny, bo zakres zawsze się różni — ale żebyś miał punkt odniesienia: maksymalnie podstawowa opieka to u mnie około 200 zł miesięcznie i obejmuje aktualizacje WordPressa oraz wtyczek. Wszystko powyżej — monitoring, szybka reakcja na awarię, comiesięczne zmiany w treści — wycenia się osobno. Zapytaj konkretnie, co jest w abonamencie i ile godzin pracy obejmuje.

Ile to wychodzi razem

Trzy realistyczne scenariusze, w skali roku, po zakończeniu promocji, netto:

  • Strona wizytówkowa, aktualizacje robisz sam: domena 179 zł + hosting 299 zł + SSL 29 zł = około 500 zł rocznie, czyli nieco ponad 40 zł miesięcznie.
  • Strona firmowa z pocztą, nadal bez opieki: ta sama baza plus skrzynki pocztowe. Jeśli korzystasz ze skrzynek wliczonych w hosting — koszt się nie zmienia. Jeśli z osobnej usługi pocztowej — 800–1 200 zł rocznie.
  • Strona firmowa z podstawową opieką techniczną: baza 500 zł plus opieka 200 zł miesięcznie = około 2 900 zł rocznie. To najczęściej niedoszacowana pozycja w całym zestawieniu.
  • Sklep internetowy: mocniejszy hosting, zwykle jedna lub dwie wtyczki premium, częstsze aktualizacje — od około 2 000 zł rocznie w górę, również bez opieki.

Dla porównania koszt jednorazowy: strona firmowa zaczyna się u mnie od 3 200 zł, a realne wyceny z ostatniego roku mieściły się między 3 200 zł za prostą stronę firmową a 9 500 zł za sklep z rozbudowanym systemem sprzedaży. Zakres każdego z tych wariantów opisałem na stronie strony internetowej dla małej firmy.

Jeśli wolisz myśleć miesięcznie: strona wizytówkowa to około 40 zł, strona firmowa z pocztą 65–100 zł, ta sama strona z podstawową opieką około 240 zł, sklep od 170 zł w górę. Z zastrzeżeniem, że w praktyce nikt tego nie płaci co miesiąc — domena i hosting rozliczają się rocznie, więc realnie raz w roku przychodzi jeden rachunek i to on bywa zaskoczeniem.

I teraz liczba, która ma tu największe znaczenie. Bez opieki utrzymanie przez pięć lat kosztuje mniej więcej trzy czwarte ceny wykonania strony. Z podstawową opieką techniczną — ponad czterokrotność tej ceny. To nie jest argument przeciwko opiece, tylko za tym, żeby policzyć ją przed decyzją, a nie w trzynastym miesiącu.

Co się dzieje, gdy przestaniesz płacić

O tym prawie nikt nie pisze, a to jest pytanie, które warto sobie zadać zanim zapłacisz pierwszy rachunek. Bo konsekwencje niezapłacenia są bardzo różne w zależności od pozycji.

Hosting niezapłacony — dostawca zwykle najpierw wyłącza stronę, a dane trzyma jeszcze przez jakiś czas. Zapłacisz z opóźnieniem, strona wraca. Nieprzyjemne, odwracalne.

SSL wygasły — strona działa, ale przeglądarka pokazuje odwiedzającym pełnoekranowe ostrzeżenie o niebezpiecznym połączeniu. Najgorszy scenariusz z możliwych, bo strona formalnie stoi i nikt Cię nie powiadomi, że ruch właśnie przestał wchodzić.

Domena niezapłacona — to jedyna pozycja, przy której da się stracić coś na stałe. Po terminie domena wchodzi w okres kwarantanny, w którym możesz ją jeszcze odzyskać, zwykle za dodatkową opłatą. Po nim wraca do puli i może ją zarejestrować dowolna osoba — w tym firma, która zarabia na odsprzedawaniu wygasłych adresów z historią. Odkupienie własnej domeny od takiego pośrednika potrafi kosztować wielokrotność ceny rocznej.

Praktyczny wniosek: włącz automatyczne przedłużanie domeny i podepnij pod nie kartę, której nie zamierzasz zamykać. To jedno kliknięcie przy rejestracji i najtańsza polisa, jaką kupisz.

Najdroższy koszt nie jest na fakturze

Wszystko powyżej to pozycje, które da się policzyć. Najdroższa rzecz przy stronie internetowej jest niepoliczalna z faktury — i widać ją dopiero, gdy ktoś zajrzy pod maskę.

Robiłem niedawno audyt landing page’a, który z zewnątrz wyglądał zupełnie porządnie. Znalazłem w nim między innymi:

  • Brak przechwytywania parametrów gclid i UTM w formularzu. Leady przychodziły bez informacji, z której kampanii pochodzą. Klient płacił za reklamy i nie miał jak sprawdzić, które działają. To nie jest usterka kosmetyczna — to ślepota na własny budżet reklamowy.
  • Pole telefonu ustawione jako zwykły tekst, bez inputmode i z wyłączonym autouzupełnianiem. Na komórce wyskakiwała klawiatura literowa, a przeglądarka nie mogła podpowiedzieć numeru. Przy formularzu, do którego większość ludzi wchodzi z telefonu.
  • Logo w formacie PNG ważące 112 KB — najcięższy plik na całej stronie, cięższy niż zdjęcie portretowe. Po konwersji do WebP: 2,7 KB, czyli o 98% mniej, bez różnicy w wyglądzie.
  • Dwa formularze z tym samym identyfikatorem HTML na jednej stronie.
  • Przycisk „WYŚLIJ WIADOMOŚĆ” pod nagłówkiem obiecującym bezpłatną wycenę. Obietnica mówiła jedno, przycisk drugie.

Ta strona kosztowała tyle samo, co zrobiona porządnie. Różnica nie pojawiła się na fakturze, tylko w liczbie zapytań, których nie było, i w budżecie reklamowym wydanym bez możliwości oceny efektu. Dlatego przy porównywaniu ofert warto patrzeć nie tylko na kwotę — o tym, jak to robić, napisałem osobno w tekście o wyborze między freelancerem a agencją.

„Jakie są dodatkowe koszty? Coś trzeba kupić?”

To pytanie pada u mnie w niemal każdej rozmowie handlowej i cytuję je dosłownie, bo dobrze oddaje, z czym klient przychodzi: nie chce być zaskoczony.

Odpowiedź, której udzielam, jest krótka. Kupujesz dwie rzeczy: domenę i hosting. Obie na swoje dane, ze swojej karty, na swoje konto u dostawcy. Nie dlatego, że nie chcę tego załatwić — mogę przeprowadzić Cię przez rejestrację w kwadrans. Dlatego, że to jedyny sposób, żeby strona była naprawdę Twoja.

Jeśli domena jest zarejestrowana na wykonawcę, to on jest jej właścicielem, nie Ty. Zmiana firmy przestaje być decyzją biznesową, a staje się negocjacją. Widziałem, jak to wygląda, i nie chcę brać w tym udziału po żadnej ze stron. Wszystko inne — motyw, wtyczki, konfiguracja, treści — zawiera się w cenie wykonania.

O co zapytać, zanim podpiszesz

Pięć pytań, które warto zadać każdemu wykonawcy, zanim wybierzesz:

  1. Ile kosztuje odnowienie domeny i hostingu w drugim roku?
  2. Czy certyfikat SSL jest w cenie hostingu, czy osobno?
  3. Na czyje dane rejestrujemy domenę i hosting?
  4. Czy w projekcie są wtyczki płatne — jeśli tak, które i ile kosztuje ich przedłużenie?
  5. Co dokładnie obejmuje opieka po wdrożeniu i co się dzieje, gdy z niej zrezygnuję?

Jeśli chcesz konkretną kwotę dla swojego przypadku, zamiast widełek — napisz do mnie. Wycena jest bezpłatna i rozpisana na pozycje, z osobnym wierszem na koszty roczne, żeby nie było niespodzianek w trzynastym miesiącu.


Ceny domeny i hostingu podane w tym tekście pochodzą z publicznego cennika cyber_Folks odczytanego 3 sierpnia 2026 roku i są wartościami netto. Cenniki hostingów zmieniają się — przed decyzją sprawdź aktualne stawki u dostawcy.

Następny krok

Podobne wyzwanie? Porozmawiajmy

Rozmowa jest bezpłatna i niezobowiązująca. Pokażę co da się zrobić w Twojej sytuacji — bez bełkotu.